Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dakimakura. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dakimakura. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 26 kwietnia 2016

Dakimakura - pluszowy husbando

                Jak na porządnego mangozjeba przystało, odkąd poznałam swojego husbando, zapragnęłam móc się do niego przytulić, wycałować go i ogrzewać w łóżku… No dobra, przesadzam, ale trochę beki być musi xD.

                Dakimakura, bo o niej ma być ten artykuł, to podłużna poduszka; w anglieskim używa się określenia „body pillow”, a u nas (w Lidlu na przykład) nazwano ją „poduszką do spania na boku”. Ja jednak wolę pozostać przy nazwie oryginalnej, japońskiej, bo nie jest tak żenująca jak ta polska. Z reguły taka dakimakura ma 150 cm długości i około 80 cm szerokości, chociaż ten drugi wymiar zależy już od producenta (zarówno wkładów jak i poszewek). Co sprawia, że dakimakury są takie fajne? No oczywiście to, że w Internecie (w sklepach stacjonarnych też) można zaleźć mnóstwo poszewek z postaciami z anime i filmów. Większość z nich przedstawia leżące postaci, co najwyżej lekko roznegliżowane, część jednak bardzo sugestywnie nawiązuje do seksu. Nie oceniam, bo uważam, że w sypialni każdy może robić to, na co ma ochotę (dopóki nie łamie prawa), ale sama nie chciałabym mieć takiej zboczonej poduszki.

Dakimakura: Sebastian Michaelis